Najczęstszy powód reklamacji przy oknach to nie wada produktu, tylko zły pomiar — otwór w murze rzadko jest idealnie prostokątny, a różnica kilku milimetrów potrafi zdecydować, czy okno w ogóle wejdzie bez dodatkowych prac budowlanych. Dlatego pomiar zawsze wykonuje fachowiec na miejscu, nigdy nie szacuje się go z rozmowy telefonicznej.
Co dokładnie się mierzy? Szerokość i wysokość otworu w kilku punktach (góra, środek, dół — bo ściany rzadko są idealnie pionowe), głębokość muru pod ościeżnicę, kąty naroży oraz to, czy otwór jest już wykończony, czy dopiero surowy. Monter sprawdza też stan istniejącego parapetu i sposobu otwierania, który ma sens w danym pomieszczeniu.
Przed wizytą montera warto: udostępnić swobodny dostęp do okna z obu stron (bez mebli czy zasłon w promieniu metra), mieć pod ręką dokumentację, jeśli dom jest w trakcie budowy lub przebudowy, i wiedzieć w przybliżeniu, na kiedy planowany jest montaż — to wpływa na to, jaki termin dostawy da się realnie zaproponować.
Po pomiarze wymiary trafiają do systemu razem ze zdjęciami i notatkami — dopiero na ich podstawie dobierany jest model i rozmiar konkretnego producenta, z automatycznym sprawdzeniem, czy mieści się w tolerancji. Dzięki temu wycena, którą dostajesz, odnosi się do Twojego realnego otworu, nie do uśrednionego standardu.
Jeśli po pomiarze coś się zmieni — np. zdecydujesz się na inny kolor albo dodatkowe skrzydło — to normalne, że wraca się do sprzedawcy przed złożeniem zamówienia u producenta. Lepiej zgłosić zmianę na tym etapie niż po zamówieniu, gdy produkcja już się rozpoczęła.
